Miesięczne archiwum: Grudzień 2017

102. Odchodził stary rok, rozpoczynał się sezon na zjazdy i bale…

Wsłuchajcie się w tekst bo  poza wszystkim, dowodzi tego, że Daukszewicz nie jest tylko zwykłym komikiem Odchodzil Stary Rok Rozpoczynal sie sezon na zjazdy i bale A biedny stary Strauss W roku panskim biezacym nie szykowal sie wcale Przeminal dawny … Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Codziennik | Możliwość komentowania 102. Odchodził stary rok, rozpoczynał się sezon na zjazdy i bale… została wyłączona

101. Wszyscy wszystkim to i ja Wam

Zaszufladkowano do kategorii Codziennik | Możliwość komentowania 101. Wszyscy wszystkim to i ja Wam została wyłączona

100. uuuu, jubileusz!

Setny wpis, no, no! ————– Obserwuję siebie z pewnym zdumieniem. Grudzień się kończy, święta już jutro, a ja co? Śpię w nocy normalnie? Nie czuję się zmęczona, już na zapas, rodzinnymi obowiązkami? Nie złoszczę się, że tyle tego do zrobienia…Nie … Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Codziennik | 5 komentarzy

99. … jak dymek z papierosa…

Siedzę sobie. Obok pochrapuje pies. Powinnam robić pierogi. Albo sprzątać. Ablbo choć popracować: popisać, potkać ostatecznie nawet poksięgować lub przetłumaczyć długiega maila dla Pera Erika. A ja sobie siedzę. Zapuściłam na youtube stare kawałki. Takie na przykład Tornero czy Monako … Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Codziennik | 2 komentarze

98. Być kobietą

Już myślałam, że mam to  z głowy. Wróciło cholerstwo. Z bólem takim, co wszystkim prochom się opierał, 38 godzin sprowadzonych do wyjącego z bólu strzępu człowieka. 38 godzin bólów porodowych co trzy minuty. Nienawidzę tego, że mam ciało i fizjologię … Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Codziennik | Możliwość komentowania 98. Być kobietą została wyłączona

97. Tosia moja miłość

Szwedzkie psy, przynajmniej te, które spotykam, są zwykle dość dobrze ułożone. Niektóre są wręcz ułożone doskonale jak taki jeden husky, który na Tośkę nawet nie spojrzał mimo, że on chłopak, a Tośka dziewczynka, a on dodatkowo szedł bez smyczy. Albo … Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Codziennik | Możliwość komentowania 97. Tosia moja miłość została wyłączona

96. Co robię

Wszedł Yankie wczoraj do mnie i zobaczył, jak z niechęcią odsuwam komputer. – O, internet ci się skończył? – domyślił się. – Nic tu nie ma, po co ja tracę czas na te głupoty – zirytowałam się. Przeglądałam facebooka szukając … Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Codziennik | 4 komentarze

95. Nitki i nie tylko

Pisałam, że tę zieloną nitkę kupiłam wreszcie w takim sklepiku, za miastem? Kupiłam zatem, przedwczoraj i wczoraj założyłam osnowę i tkam. Gdy zaczęłam zakładać osnowę, wparadował mi synek mój jedyny i rzucił okiem i słowem: – O, rasta… Nosz…! Popatrzyłam, … Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Codziennik | 7 komentarzy

94. Jak dobrze mieć sąsiada

Te grudniowe mroki naprawdę źle robią na głowę. W zasadzie mogłabym spać, bo mam zwolnienie, ale obudziłam się przez budzik i już nie zasnęłam. Ale jakbym musiała iść do pracy to byłaby najlepsza pora do spania. Co za wredny charakter! … Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Codziennik | 3 komentarze