100. uuuu, jubileusz!

Setny wpis, no, no!
————–

Obserwuję siebie z pewnym zdumieniem.
Grudzień się kończy, święta już jutro, a ja co? Śpię w nocy normalnie? Nie czuję się zmęczona, już na zapas, rodzinnymi obowiązkami? Nie złoszczę się, że tyle tego do zrobienia…Nie wymyślam sobie co jeszcze…
Jakoś zrobiły się pierogi, najbardziej upierdliwa część wigilijnego menu, leżą w zamrażarce. Sprzątania generalnego nie robię, wczoraj odkurzyłam i wytarłam podłogi, dziś umyję umywalki, kibelki i wannę. I będzie. Zasłonki wiszą już od tygodnia.  Kuchenne szafki staram się wycierać na bieżąco, więc dramatu nie ma. Okna są brudne, ale nie ma głupich, takie niech sobie zostaną do wiosny. Wiosną zawołam firmę sprzątającą do mycia, śmierć frajerom, jakoś tę należną ulgę trzeba wykorzystać.
Dziś zrobię sernik. I wafle z kajmakiem. eM będzie smażył rybę. A potem razem pokroimy sałatkę.
Jutro, przed wigilią upiekę mięso, bo u mnie już nie ma tradycji, że w Wigilię nie jemy mięsa.
Nie robimy sobie w tym roku prezentów, tylko PannaS dostanie. My zbieramy pieniądze na sprzęt turystyczny i wyprawę na Język Trolla.
W pierwszy dzień jedziemy do Lisebreg czyli do parku rozrywki w Goeteborgu.
(Ach i znowu mi tu poprawność językowa zgrzyta. Bo wedle mojej koleżanki Eli, tłumaczki, powinnam odmieniać nazwy. Tym bardziej, to już mój wniosek, jeśli mam zachować logikę wypowiedzi. Bo jeśli odmieniam Goeteborg to i Liseberg też powinnam. I dlatego czuję się w obowiązku by wyjaśnić. Goeteborg odmieniam, bo nauczyłam się tej nazwy po polsku, z polską wymową Geteborg, Geteborga, w Geteborgu. Liseberg nauczyłam się po szwedzku. A po szwedzku tę nazwę wymawia się Liseberi, więc adekwatnie w Liseberi. Bo szwedzkie g często się wymawia jako J. I tak po szwedzki Goetebrog brzmi Jetebori. Więc jeśli mam być przynajmniej konsekwentna jeśli już nie mogę być poprawna to powinnam napisać: Jedziemy do Liseberg czyli do parku rozrywki w Goeteborg  lub Jedziemy do Lisebergu czyli do Parku Rozrywki w Goeteborgu.  Więc wyjaśniam: mój blog, piszę więc tak, jak mówię choć wiem, że to niepoprawne.)
Budzę się ostatnimi czasy w weekendy pełna…niecierpliwości. Niechże ten dzień już się zacznie. Jakbym na coś czekała.
Na co  jeszcze czekam? Osoba w średnim wieku, w trwałym związku, matka dorosłym dzieciom, babcia całkiem dużej wnuczce?
Czekam…Na wszystko! Na życie, na każdą jego chwilę. Lubię żyć.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Codziennik. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „100. uuuu, jubileusz!

  1. Krystyna pisze:

    Świetnie, że jesteś w takim dobrym nastroju, że chmury przegonione. Dobrych, spokojnych, rodzinnych Świąt! Pozdrawiam serdecznie.

  2. renata pisze:

    Najwazniejsze, zeby swietowac tak jak mamy ochote a nie tak jak nakazuje tradycja.
    Spokoju i pogody ducha nie tylko w Swieta zycze ja, emigrata

  3. batumi pisze:

    O, jaki ładny wpis! Taki optymistyczny! I tak trzymać 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.