102. Odchodził stary rok, rozpoczynał się sezon na zjazdy i bale…

Wsłuchajcie się w tekst bo  poza wszystkim, dowodzi tego, że Daukszewicz nie jest tylko zwykłym komikiem

Odchodzil Stary Rok
Rozpoczynal sie sezon na zjazdy i bale
A biedny stary Strauss
W roku panskim biezacym nie szykowal sie wcale
Przeminal dawny walc
I gdy swiat gnal do przodu, by powitac Rok Nowy
Poeta, kumpel z Polski wpadl
Z zaproszeniem do Klaju na bal sylwestrowy

Ten bal zaczynal sie
Polonezem jak dawniej, od sali do sali
Poeta mówil wiersz
Nie sluchany poemat ktos potem pochwalil
A gdy sie skonczyl plas
I na minut pietnascie pary tanczyc przestaly
Zza stolów krzyknal ktos:
– Ty! Artysta! Opowiedz nam lepiej kawaly

Pomyslal stary Strauss,
Jak to ciezko byc dzisiaj lirycznym poeta
Orkiestra disco gra
I nie przebijesz sie wierszem i proza przez beton
I rzeke artyscie Strauss
W sali, gdzie sie przed chwila cos wiazac zaczelo:
– Twe zycie to jest bal
Nie umowa o dzielo, gdy sam jestes dzielo

A taniec dalej trwal
Bruderszaftów zastepy odkladaly sie w glowach
A jakis starszy pan
W pas czerwony wplatany nad stolami szybowal
A potem to byl bal
Walc zapraszal do tanca, lecz go nikt nie uslyszal
Poeta mówil wiersz
Jakis pan artyste wlasnorecznie uciszal

Zezloscil sie pan Strauss
Który chcial nam przypomniec swe modre Dunaje
Powiedzial – Co za kac!
Wzial pól litra ze stolu i zaplakal nad Klajem
Mój przedostatni walc
Który zbyt delikatnie poprosil o cisze
Mój przedostatni walc
Bo ostatni to chyba raz jeszcze uslysze

Karnawal skonczyl sie
Zasypiaja po szafach sukienki-motyle
A poeta uczy sie
Tanczyc w rytm rozespanych fabrycznych syren
Karnawal skonczyl sie
Zasypiaja po szafach sukienki-motyle
Ze nam sie jeszcze chce
Tanczyc w rytm rozespanych fabrycznych syren

Ten wpis został opublikowany w kategorii Codziennik. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.