111.

Jest mi ogromnie smutno.
Tam, wysoko w górach zostaje człowiek. To się dzieje teraz. Ratownicy, bohaterzy! sprowadzają Elisabeth do bezpiecznego miejsca. A tam w górze został Tomasz. I już po niego nie wrócą.
I tak ogromnym smutkiem mnie napełnia…
Ktoś mi napisał, że po co oni się tam pchają. Internet, jak zwykle, zieje nieuzasadnioną dla mnie nienawiścią. Co wam ludzie szkodzi, że ktoś realizuje swoją pasję, biegnie za marzeniem? Że trzeba tych pasjonatów, szaleńców czasem ratować i to są jakieś koszmarne koszty nie tylko finansowe?
Moje myśli biegną tym torem: dawno temu Kolumb patrzył na ocean. I też mu wszyscy mówili: po co ci to? To niebezpieczne! Rodziny tych, których zabrał na ocean pewnie mu złorzeczyły.
Tak samo było z tymi co kombinowali by latać jak ptaki…
I pewnie z tymi co marzyli o księżycu. I o biegunie północnym, południowym.
Ciekawe ile razy słyszał takie teksty Amundsen?
Oczywiście, można powiedzieć, że po co się tam pchać, wszyscy wiedzą, że te „górki” tam są i nic już się tam nie odkryje.
Pewnie, że tak. Idąc dalej tym tropem można powiedzieć, że po co jechać do innego kraju? Tym bardziej, że trwa wojna, którą sami rozpętali, więc niech teraz giną, bo po co im pomagać?
Po co jechać do innego miasta? Jest to jest …
Po co iść do lasu, tam kleszcze i dzika zwierzyna…
Po co w ogóle ruszać się z domu, z własnej wygodnej kanapy sprzed kominka i telewizora?
Czy nie lepiej siedzieć na tyłku?`
Pasja, marzenia to jest to, co najpiękniejsze w człowieku. To właśnie dzięki pasjonatom, wariatom, różnej maści zapaleńcom latamy, jeździmy samochodami, przepływamy morza.  Sięgamy gwiazd. To nas odróżnia od zwierząt. Być może tylko to. Że potrafimy spytać „co jest za tym zakrętem”.
Czasem za odpowiedź na to pytanie płaci się najwyższą cenę. Tak jak Tomasz teraz.
A jednak…myślę sobie, że warto.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Codziennik. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „111.

  1. Ewa pisze:

    Tak, dokładnie tak samo myślę. Oczywiście, jest wielki żal i smutek, ale Tomek Mackiewicz został na górze, z którą walczył, a być może i pokonał. Nasi wspinacze dokonali cudu, ratując Eli. A teraz jeszcze będą walczyć o swoje marzenia. Ja im kibicuję bardzo.

  2. 4_dina pisze:

    Powiem tak, to po co oni tam wlaza to ich sprawa, czy po zastrzyk adrenaliny, czy po to zeby komus albo samym sobie cos udowodnic … nie bardzo mnie to interesuje. Wiem jedno to nie moja bajka i mnie tam nie ciagnie. Osobiscie wkurza mnie to, ze jak zdazy sie tam w gorze jakis wypadek, to potem cala masa madrali wola, ze dlaczego nikt tam na ratunek nie biegnie, ze nie posla helikopterow itp. Ja tez jestem w tych sprawach laikiem, ale wiem jedno, ze tam w tych Himalajach to jest kompletne odludzie, dzicz i pustkowie, ludzie tam wysoko nie mieszkaja, nie ma GOPR-u czy TOPR-u, a helikopter to moze wzbic sie tylko do pewnego pulapu, bo wyzej sie nie da z racji rozrzedzonego powietrza … a durnymi wypowiedziami jeszcze nikt nikomu nie pomogl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *