115. Co mnie wysadza w powietrze?

Najbardziej nie znoszę problemów technicznych ze sprzętem.
Oraz braku punktualności.
A dziś się właśnie zagotowałam podwójnie.

Najpierw chciałam coś zeskanować, ale komputer, który zwykle podpięty jest do drukarki poszedł z dzieckiem do szkoły, więc wzięłam drugi. I się zaczęły schody, bo apka do drukarki w cudowny sposób wyparowała, zastąpiona została komunikatem, że …urządzenia nie ma. Choć jest.
Przeszukiwania internetu dały mi informację, że teraz drukarki Samsung obsługuje strona HP. Nie wiem czemu. Na stronie HP mojego modelu nie ma. Jest podobny, ale nie ten. I jedyne co znalazłam to instrukcję do skanowania za pomocą kabla internetowego. A ja nie mam drukarki podłączonej internetowo (nawet nie wiem czy w tym modelu to możliwe) mam normalnie: kablem USB.
Dwugodzinne poszukiwania rozwiązania niczego nie dały. Następne dwie godziny spędziła na poszukiwaniu możliwości kontaktu bądź z HP bądź z Samsungiem.
Wszędzie mogłam tylko wskazać konkretne problemy, ale mojego na liście nie było.
Wreszcie wybrałam pierwszy lepszy temat i posłałam maila w świat.
Wiecie co sobie pomyślałam jak na koniec sobaczyłam, że jeszcze mam udowadniać, że nie jestem robotem przy pomocy jakichś zamazanych literek? Wiecie?
No.

Po czym zadzwoniła szefowa (jeszcze) i poinformowała mnie, że ona nie zdąży na 12.30 jak się wczoraj ze mną umawiała. Może być o 14.30. I czy mi pasuje.
Noż…Nie, nie pasuje. Byłam gotowa na 12.30. Nie będę traciła kolejnych godzin w oczekiwaniu na kogoś, kto nie potrafi zaplanować czasu.
– Ale wiesz, to jest bardzo ważne, żebyś to podpisała – zawiesiła znacząco głos.
– To mi to zostaw, podpiszę i ci odeślę – zaproponowałam.
Yyyyy…
– Ale musisz mi to odesłać najpóźniej w poniedziałek po południu. Najpóźniej, wiesz?
Taaaaak? Naprawdę w ostatniej chwili powstrzymałam się, żeby nie powiedzieć jej co myślę o tym „bardzo ważne”.
Ten bardzo ważny dokument to wymówienie. O którym mowa od grudnia. A gdzie byłaś ze swoim papierem paniusiu w ostatnich trzech miesiącach?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Codziennik. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.