119. Tęsknota

Ustawiłam sobie wczoraj playlistę z polskich piosenek. Nieuważnie włączyłam to niej to, co zawsze omijałam wielkim łukiem. Nie, żebym nie lubiła, wręcz przeciwnie. Ale są takie piosenki, których słuchać można tylko w jednym miejscu na ziemi.
I jest takie miejsce na ziemi, gdzie właśnie tych piosenek tam nie trzeba, bo to co w tych piosenkach jest jest właśnie tam…i tylko tam.
Tak w ogóle to sądziłam, że mi przeszło. Że się pogodziłam, zapuściłam korzenie, że jest mi tu dobrze. Ale widać dobrobyt (względny) i bezpieczeństwo socjalne to jedno, a uczucia to drugie.
Tak znienacka wyskoczyła mi Krysia Świątecka z „A ty kochasz”. Ale nic, zajęta czymś tam ucieszyłam się, że słyszę dawno niesłyszaną. Potem:
Jedynce co mam to złudzenia,
że mogę mieć własne pragnienia,
jedyne co mam to złudzenia, że mogę je mieć.
A po niej wskoczył Stefan Brzozowski z Grajkiem. I nie wiedzieć kiedy zobaczyłam dziedziniec zamkowy i Lipę, teraz już Świętej Pamięci. No i nim się zorientowałam poleciało „Olsztyn kocham”.
I cały spokój szlag trafił. Wyłączyłam, bo następne miało „Zatańczymy na moście” a to już byłby masochizm.
Nie pytajcie co kocham w Olsztynie, bo nie odpowiem. Nie umiem.
Może najbardziej kocham siebie w tym mieście? Może wspomnienia?
Tęsknię.
Tęsknie tak, jak się tęskni w zakochaniu: z bólem serca, z załzawionymi oczami i zaciśniętymi szczękami.
W takich chwilach myślę, że źle zrobiłam wyjeżdżając.

A to zdjęcie ma tytuł „Przyjaciółki”

Ten wpis został opublikowany w kategorii Codziennik. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „119. Tęsknota

  1. czarnawiewiorka pisze:

    Olsztyn to moje miasto. Kocham chociaż bardzo trudno się teraz żyje przez korki. Wiem, że nie dałabym rady go opuścić. Rozumiem Twoją tęsknotę.

Możliwość komentowania jest wyłączona.