146. Zapachniało powiewem jesieni

Sierpień przyszedł razem z deszczami, wiatrami i ochłodzeniem. Tu u mnie, na równinie Skaraborg sierpień zazwyczaj przynosi jesień. Dnie są już wyraźnie krótsze, o 21 już szarawo, o 23 ciemno. Znowu widać gwiazdy. I nawet jeśli za dnia jest słonecznie i gorąco, to noce już chłodne, często mgliste, z temperaturą w okolicy 10stopni. To sprawia, że woda w jeziorze robi się chłodniejsza i coraz mniej jest amatorów kąpieli.
Kończy się też sezon urlopowy, ludzie powoli wracają z wakacji, firmy znowu zaczynają pracować normalnie.
Idzie jesień.
To w sierpniu zaczynają żółknąć brzozy i lipy. To znaczy – normalnie, bo w tym roku jest jak wiadomo nienormalnie gorąco więc późno jesienny koloryt mamy już od prawie miesiąca.
Szkoda.
Lubię lato, nie narzekam na upał o ile nie jestem zmuszona przebywać całymi dniami na słońcu.
Regina dała mi torbę ogórków z burakami. Ogórki długie, sałatkowe, nie nadają się na kiszenie, zrobiłam z nich słodko-kwaśną sałatkę z chili i czosnkiem. Buraki też chyba zamknę w słoikach, będzie do zimowych obiadów.
Byliśmy z PannąS w Sommarlandzie w ostatnią sobotę. Sommarland to park rozrywki: karuzele, kolejki, park wodny, stawy, place zabaw. Trzeba mieć nasze szczęście by w lato dwustusześćdziesięciolecia pojechać do parku wodnego…i trafić na deszczowy dzień. No dobra, nie cały dzień padało, przez pół dnia i nie bez przerwy ale przelotnie. Za to rzęsiście.
EM z PannąS spędzili cały ten czas w kolejkach do różnych zjeżdżalni co moim zdaniem było bez sensu bo była cała masa innych fajnych rzeczy do robienia a których nie porobiliśmy. Niestety dopiero jak wyszliśmy udało mi się ustalić przyczynę mojej irytacji. Cholerny firewall!

Mój Szwed przyznał mi się, że miał raka, w maju leżał w szpitalu a mi naściemniał, że bierze urlop. Teraz miał ostatnie badania i okazało się, że jest zdrowy. Zabić gada to za mało! Ale to bardzo dobrze pokazuje mentalność Szwedów.
Tymczasem szwed zapytał czy i za ile pojechałabym z nim do Polski jesienią na objazd kontrahentów. Podałam cenę 1000kr/dzień co nie jest ceną wygórowaną – daje stawkę brutto 125kr/godzinę jeśli podzielimy tę sumę na 8 godzin. Taką stawkę miałam jako sprzątaczka.
Szwed myśli…zobaczymy, ale… Pojechałabym…To nic, że męcząco, ale włóczęgo po Polsce, różne miejsca,  różni ludzie. Taka namiastka wakacji.

EM z Miśką byli w Norwegii przez 3 dni. Pierwszego dojechali do Tyssedal czy nieco dalej. Drugiego poszli na Trolltunga czyli Język Trolla. I wrócili. Trzeciego przyjechali do domu.
Nie pojechałam z nimi bo wiedziałam, że nie podołam trasie w jej początkowej fazie gdzie trzeba wejść prawie pionowo pod górę, na około 1km. Ale zazdrościłam bardzo.
Lipa, bo człowiek poproszony o przysługę skopał im zdjęcia jak stoją na jęzorze…Zdjęcia nie pokazują przestrzeni, wysokości, otoczenia. Ot kawałek skały i punkcik na niej -człowiek jakiś tam…
Miśka zawiedziona, eM mniej, bo dla niego się liczy, że tam był, a nie to by mieć co pokazać na instagramie.

Oraz pokłóciłam się z kolegą P, bo mi powiedział, że co ja tam mogę wiedzieć o VATcie i księgowaniu jak znam tylko komunistyczną księgowość.
Co wyraźnie pokazało, że nie dość, że sam jest głupcem, który nie wie nic o Polsce po 1990 roku oraz, że uważa mnie za idiotkę.
Najgorzej, że od dawna wiedziałam, że on się ma za niewiarygodnie mądrego z monopolem na rację. Mądrość jego polega między innymi na tym, że mi udowadniał, że jak się nie ma polskich znaków to lepiej pisać „rurzowy” niż „rozowy”. Albo, mieszkając w Szwecji, podsyłał mi artykuły z dziwnych portali o tym jakoby „ciapaci” władali całą Szwecją czyli gwałcili, grabili i mordowali powszechnie i bez konsekwencji. I dlatego namawiał do głosowania na Sveriges Demokraterna co to głoszą „szwecja dla szwedów”. I nie, on dla siebie nie widział żadnego zagrożenia w tym haśle, bo on wszak ma obywatelstwo szwedzkie.
Zaprawdę, nie wiem po co mi idiota w gronie znajomych? Może po to bym się dowartościowywała czy co?
A na facebooku w grupie MiniMax   gównoburza na temat Rogera Watersa, co na koncercie dał wyraz swej dezaprobacie dla tego co się dzieje w Polsce. Omijałam wielkim łukiem, ale rzuciło mi się w oczy kilka zdań gdzie ktoś negował osiągnięcia muzyczne Watersa.
I kolejny raz stwierdzam, że na cholerę mi ten cały facebook?
Aaaa, już wiem. Messenger.
Wiecie, że o polityke potrafią się pokłócić nawet baby na grupach dotyczących wyłącznie robótek?! Świat oszalał.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Codziennik. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „146. Zapachniało powiewem jesieni

  1. kristofka pisze:

    U mnie ma byc dzisiaj 33 stopnie upalu. Chyba oszaleje :-)))
    Facebooka nie mam i nie mialam, nie lubie zadnych „towarzystw wzajemnej adoracji”,
    czym, w zasadzie, Facebook jest. Pozdrowienia :-)))

    • Kat pisze:

      U mnie JEST 33 stopnie. Pochmurno, zza otwartych drzwi balkonowych leci powietrze jak z pieca chlebowego.
      Facebook…tak…w sumie masz rację, tym właśnie jest najczęściej, ale nie tylko. Jest też narzędziem komunikacji. Ja w każdym razie tak się go staram/łam używać. Wyszło jak wyszło. Ech…
      Kłaniam…

  2. batumi pisze:

    No właśnie, messenger to dobra rzecz. Ja rzadko komentuję, więc burze mnie omijają, a poza tym jestem kompletnie apolityczna, ze mną mozna bezpiecznie rozmawiać 🙂
    Kolega wprawił mnie w zdumienie, ale fakt, można się dowartościować.
    Nie strasz ta jesienią, ja się nastawiam, że początek skandynawskiej przygody chociaż będzie letni…

Możliwość komentowania jest wyłączona.