154. Poradnik pierdoły – czyli jak się przeprowadzać

Powinnam napisać takie coś wzorem Iksińskiej. Tyle, że ja mam mniejsze poczucie humoru i mniejszy dystans do siebie.
Może na początek list do przyjaciółki. List napisany w drugą noc spędzoną tutaj.

…znowu nie mogę spać. Druga noc z rzędu, obie na nowym miejscu. Zmęczona jestem, bolą mnie nogi, plecy, boki…Człowiek mnie boli. I płakać mi się chce.
Cośmy najlepszego zrobili?! Dlaczego wzięliśmy to mieszkanie? Dlaczego…
Tak zapuszczone mieszkanie to ja widywałam w PGRze gdzie bród, smród i patologia.
Szare ramy okienne, z czarnym szlaczkiem przy szybie, szyby przejechane byle jak szmatą, dziś rano i wieczorem złapałam się na tym, że myślę „ale mgła” a to tylko okna „umyte”. Filtry w oknach czarne, z sypiącym się syfem. A to dopiero początek…
W łazience zajrzałam pod kratkę ściekową pod prysznicem. M to zobaczył z daleka i mnie natychmiast wygonił, że sam się tym zajmie. Czyścił i rzygał. Nie mam zdjęcia , nie byłam w stanie. Kilogram kudłów co najmniej.
Okap, taki z wentylatorem nawet nie tknięty, uchwytu do filtra i samego filtra nie umyła nawet zmywarka nastawiona na intensywny program.
Kaloryfer pod oknem -wiesz taka pofałdowana metalowa płyta, a w każdym zagięciu czarny, tłusty syf, taki wiesz klajster tłusty co to tworzy się jak się latami nie zmywa.
Lodówka niby umyta ale cuchnąca tamtej żarciem. Jak wyjęłam jedną półkę z lodówki i zdjęłam ten plastikowe osłonki to zrobiło mi się niedobrze. Jadłospis z ostatnich dwóch lat?
Tapeta w łazience wygląda jakby miała sto lat! Pełno na niej plam i żółtych zacieków. Ta krowa farbowała kudły a przy okazji wszystko w koło!
W łazience jest pralka i suszarka, dwie godziny temu, tknięta przeczuciem poprosiłam M by zajrzał do filtrów. Zamykał szybciej niż otwierał.
Rozwalony kran w kuchni, rozwalona bateria bidetkowa w małej łazience – jakiś imbecyl odkręcał tę bidetkę i przykręcał na chama – zdzierając nikiel. Ciemnogród chyba nigdy nie widział kranu z guziczkiem eko, bidetki…kranu w ogóle??
No tak, zapomniałam dodać: ARABKA.
Tu był remont taki sam jak u mnie w domu, max rok wcześniej niż u mnie. Czyli max przed dwoma laty! U mnie kaloryfery wyglądają jak malowane wczoraj – zwłaszcza jak je raz na rok umyję, nie mówiąc o łazience i kranach. A ja nie jestem pedantka, mało tego: jestem nieuważna i nie mam nabożeństwa do rzeczy. Co trzeba robić żeby doprowadzić chałupę do takiego stanu?
Jakim trzeba być flejtuchem żeby aż tak zapuścić wszystko? Przysięgam: mój kaloryfer, stojący w tym samym miejscu też nie był myty pewnie z rok. A stała koło niego psia miska. I on tak nie wygląda.

Opad rąk po prostu.
Szykuję się na wojnę z najemcą. Bo to poniekąd ich wina. A jak ich znam będą mi wciskać, że moja…
Bo tak:
Pisałam ci, że zrobił się łańcuszek wyprowadzki na 15 października? Krótko mówiąc Arabka miała termin zdania kluczy na 15/10 na godzinę 11. Ja też. I kobieta, Dunka, co wchodzi na moje miejsce. No i ta, po której Arabka bierze mieszkanie.
Administracja nie widzi problemu. Uważają, że to jest wykonalne by się wyprowadzić nie mając dokąd.
Sama rozumiesz, że zależało na tym by jednak móc się przenieść nie w ostatniej chwili.
Arabka wyniosła się we środę, w piatek dała nam klucze. Powinna je była zanieść do Administracji  ale oni w piątki nie pracują jak się dowiedziałam. Dodatkowo mieszkanie przed oddaniem kluczy powinno być „odebrane” przez właściciela. Arabka zamówiła odbiór na poniedziałek.
No więc jak w piątek zadzwoniła, że chce mi dać klucze to wzięłam.
I znowu głupota: zamiast na spokojnie, powoli obejrzeć to polecieliśmy z M się przenosić. Dopiero potem, pomiędzy jednym gratem, a drugim zaczęłam się rozglądac i zauwazyłam różne rzeczy.
Powinnam była zadzwonić do baby, oddać jej te klucze i powiedzieć, że zostawiła syf i ja tego mieszkania nie biorę.
Ale z drugiej strony presja bo Dunka też czeka i zamówiła firmę przeprowadzkową.
I tak chcąc iść na rękę jednej babie wpakowaliśmy się w kanał.
U mnie odbiór mieszkania jest w poniedziałek o 8 rano.
A potem chyba tu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Codziennik. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *