163


Nie sypiam.
Aż dziwne jest jak różnie można nie sypiać. Można zasnąć o 21, obudzić się o 1 a potem to już tylko zapadać w kilkuminutowe drzemki, by o 4 już na amen nie móc zasnąć, mimo zmęczenia.
Można po prostu nie zasnąć do godziny 2, potem przespać kamieniem 5 godzin, potem nagle otworzyć oczy i od razu być na wysokich obrotach.
Można zasypiać o 21-22 i niby spać całą noc, ale budząc się co 40minut bo pic, bo siku, bo zimno, gorąco, pies i czort wie co jeszcze.
Najlepsze, ze wszystkiego jest zasypianie o 2 na pięć godzin. Ale potem jest się strasznie nakręconym przez cały dzień, a myśli tylko śmigają. Kręcisz się po domu, skupić na niczym nie możesz, myśli jak pszczoły tylko bziuuuut, bziuuuut. Nie daj boże musieć wtedy coś załatwiać. Nie daj boże dla drugiej strony. Jesteś wtedy jak …Nie, nie jak. Nazwijmy rzecz po imieniu: jesteś wtedy wredną suką. Po prostu. Najgorsze, że wcale taka nie chcesz być, ale to się dzieje i robi samo.
Fajnie być takim nakręconym, bo nagle masz siłę na lepienie pierogów, uporządkowanie sterty papierów na stole kuchennym, zawieszenie obrazków, wypakowanie reszty klamotów z kartonów, dokończenie chusty na drutach, 3 ostatnie odcinki Sławy i chwały na YT a potem jeszcze 3 Lalki. Gorzej, że pod tym wulkanem energii siedzi złość. Całe pokłady złości. Gdyby tę złość móc przetworzyć na energię to spokojnie paliwa kopalne mogłyby zostać jeszcze długo pod ziemią. Ale ponieważ nie możesz tej złości przetworzyć na ogrzewanie i oświetlenie mieszkania to wypluwasz ją z siebie w pełnych jadu tekstach na fejsie lub werbalnie do ludzi, którzy niczego nieświadomi wejdą z tobą jakąś interakcję. I tak obrywa się Fryzjerce z ambicjami lekarskimi, choć normalnie jej porady dotyczące zdrowia puszczasz mimo uszu, w duchu śmiejąc się tylko, że czasem fryzjerka to nie tylko zawód ale i stan umysłu. Obrywa się kobiecie z vardcentralen nie tylko za to jest niekompetentna,  ale i za cały bałagan w opiece zdrowotnej. Oraz konsultantom z Telii, która dostarcza ci główne źródło rozrywki czyli internet, ale obiecywali super szybki a wyszło co wyszło więc teraz wmawiają ci, że to ty jesteś głupia i się nie znasz.
Normalnie starasz się powściągnąć zniecierpliwienie w takich sytuacjach bo wiesz, że najlepiej wychodzi się udając pokorę, ale nie teraz, nie w grudniu, gdy święta za pasem.
Fajne te wszystkie światełka, mikołaje, czerwienie z zieleniami, białe, puchate otoki do czerwonych czapek, złoto i migoczące srebro.
Tylko czemu te cholerne chodniki oblodzone, w du…buty niech se ten żwirek wsadzą, guzik on daje, pies cię ciągnie na spacerze po tym żwirku na oblodzonym chodniku, jedziesz prawie jak na łyżwach. Szlag.
I ten conocny ból głowy, wybudzający cię ze snu po godzinie, silny, łupiący, walący w potylicę z lewej strony, a potem w jednej sekundzie rozlewający się na stronę prawą i na ciemię. Jak to dobrze, że jakiś czas temu wpadłaś na pomysł i zamówiłaś z polskiej apteki leki – ze szczególnym uwzględnieniem ibuprofenu i voltarenu  w postaci kapsułek. 40szt jednego i 40szt drugiego. Tylko kapsułki nie kopią cię po żołądku. Ile ich zostało? Dotrwam do stycznia? Czy zamawiać kolejną paczkę?

I tak się kulam…byle do świąt.
Jest taki kawałek grupy Archive, który mnie porywał od pierwszego słuchania.
Muzyczny zapis depresji. Ten, kto go napisał, dobrze wiedział czym to jest.
Dziwne, zniekształcone dźwięki w głowie, jeden, natrętnie brzmiący ton, myśli uporczywe, w kółko i kółko te same, zapętlenie w emocjach i zdarzeniach, nieumiejętność wyjścia, zamykające się drzwi i coraz bardziej zmniejszająca się smuga światła.
Jedna struna brzmiąca wciąż, i wciąż, i wciąż.
Nie spotkałam jeszcze prawdziwszego zapisu tego stanu. Żadne opisy, żadne obrazy, tylko ta muzyka. W grudniu, tuż przed świętami moge tego słuchać tego po całych dniach.

It hurts to feel
It hurts to hear
It hurts to face it
It hurts to hide
It hurts to touch
It hurts to wake up
It hurts to remember
It hurts to hold on

Turn my head…..off
Forever

Wyłącz mi głowę
Wyłącz mi głowę na zawsze

Ten wpis został opublikowany w kategorii Codziennik. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „163

  1. kristofka pisze:

    Chyba musisz wziac urlop od zycia w Szwecji. Wyjedz gdzies do Polski. na kilka miesiecy, np, w Bieszczady albo na Mazury do malenkiej osady albo wsi, gdzie maja takie osrodki spokojnego zycia, medytacje, spacery, blisko natury, w lesie albo nad jeziorami. Moze spotkasz tam bratnie dusze, znajdziesz spokoj ducha i zrozumienie dla Twojego widzenia swiata i innych ludzi, czego Ci zycze z calego serca w tym nadchodzacym roku. Dbaj o siebie, bo zloscia niszczysz to dobre, co w Tobie napewno jest, chociaz ukryte starannie. :-)))

    • Kat pisze:

      Dziękuję Kristofko,
      gdybym tylko mogła, gdyby było mnie finansowo stać, gdyby nie Zuzia, konieczność zarobienia na emeryturę …już dawno by mnie w tej Szwecji nie było. Spędzałabym tu tylko czerwiec i lipiec. No, może jeszcze maj i sierpień.
      Staram się przetrwać i nie wyrządzić komuś krzywdy. Byle do stycznia…

  2. batumi pisze:

    To musi być straszne. Współczuję. Zgodnie z życzeniem – Stach Szulist, „Listy z L…”

    • Kat pisze:

      co takiego jest straszne? Niesypianie, bycie suką i posiadanie świadomości tego czy depresja?
      Depresja jest naprawdę straszna. Chyba najstraszniejsza z całego zestawu. A to, co ja osobiście przeżyłam, to zaledwie łagodna postać.
      Bycie suką bywa głównie powodem do wstydu i wyrzutów sumienia, których nic nie ucisza.
      Niesypianie…próbuję podchodzić do tego filozoficznie.

  3. nie_ty pisze:

    Strasznie wspolczuje, bol glowy i bezsennosc moze zabic radosc z zycia doszczetnie, nie mam zadnej rady:(
    Ja staram sie nie kontrolowac, puszczac, wyluzowywac, choc roznie mi to wychodzi. Jak sie uda, to spie jak dziecko:)

    • Kat pisze:

      wiesz, z bólem głowy zmagam się od dzieciństwa. Była czas, tuż po psychoterapii, przez jakieś 5-7 lat, to się uspokoiło, ból głowy przychodził sporadycznie. Sporadycznie to znaczy dwa razy miesiącu głowa bolała…Życie płynie, może nie nauczyłam się na terapii radzenia sobie z codziennością, z ludzkimi kłopotami małymi i wielkimi bo znów jestem gdzie jestem.
      Bezsenność mamy rodzinną. Moja mama źle sypiała, jadła w nocy, to samo moja siostra, to samo nasza babcia oraz rodzeństwo mamy. Taka karma.
      Teraz, kiedy nic poza psem nie zrywa mnie wczesnymi rankami, to już nie aż tak wielki problem, choć gdy trwa dłużej bywam przemęczona, a wtedy wiadomo, że trudniej.

  4. 4_dina pisze:

    Z bezsennoscia borykam sie od dziecinstwa, tylko dosc dlugo nie wiedzialam, ja poprostu zylam w przekonaniu, ze kazdy tak ma, ze jak obraca sie na drugi bok to sie budzi.
    Teraz chyba przez jakis miesiac sypialam moze po dwie, moze po trzy godziny. dlugo nie moglam zasnac. pomimo wyczerpujacego zmeczenia, a potem jeszcze budzilam sie ze dwa, albo trzy razy w ciagu nocy, zeby potem o 5:20 nagle otworzyc oczy i dupa … U mnie tabletki nasenne nie dzialaja, taka moja uroda. Kiedys, wczesniej szukajac jakiegos sposobu trafilam na „zlote mleko” i przez dlugi czas owa mikstura mi pomagala. Niestety ostatnio widac przestala … Znowu wyruszylam na poszukiwania po necie i byc moze znalazlam, bo jak narazie dziala, chociaz to dopiero jakos ponad tydzien stosuje. Biore duze dawki witaminy B, B compleks i B6 po 1 tabletce, a do tego B3 po 2 tabletki i to wszystko 3 razy dziennie.
    Gdyby Cie zainteresowalo „zlote mleko” to masz link
    https://sekrety-zdrowia.org/zlote-mleko-napoj-z-kurkuma-na-przeziebienie-odpornosc-dobry-sen-i-depresje/
    Ja pije to z mlekiem migdalowym, bo to jedyne roslinne mleko ktore jest nieslodzone.
    Tamten komentarz dotyczacy maruny pisalam ze trzy razy i cigle ulatywal w kosmos. Ja kupila bym ten wyciag i sprobowala, napewno mniej wali po zoladku od wszelakich tabletek przeciwbolowych i ma mniej dzialan ubocznych. Ja nie pomyslalam o tym, ze moze byc cos takiego, ale mam zamiar sobie to kupic.

    • Kat pisze:

      o tym złotym mleku słyszałam wiele razy, jest tylko taki problem, że ja mleka nie tolerują żadnego. Na krowie białko mam uczulenie: twarożki, jogurty czy serniki są dobre od czasu do czasu, stałe spożywanie powoduje bóle brzucha i wysypkę. A mleko to już w ogóle…Dobrze, że jeszcze żółty ser toleruję. Mleko roślinne śmierdzi mi olejem, chyba ostatnio do jego wyrobu zaczęto używać innego gatunku oleju, bo jakiś czas używałam do kawy i było okej, a potem zaczęło mi śmierdzieć. Dodatkowo np. po mleku owsianym piecze mnie język.
      Dziwadło ze mnie…

    • Kat pisze:

      PS. Marunę łykam, ale na bóle głowy nie pomaga nic a nic.

      • 4_dina pisze:

        Czy takie dziwadlo z Ciebie? Mysle, ze nie. Ja mleko kidys moglam pic litrami, a teraz to w zasadzie tylko do kawy i rza w tygodniu do zalania paltkow owsianych, robie sobie takie domowe musli. Wieczorem nie tykam ani odrobiny mleka, bo bardzo mnie zaflegmia, udusiala bym sie w nocy. Ogolnie jakosc mleka jest tragiczna, mam porownanie bo jako dziecko pilam takie prosto od krowy. Co do dziwadel, to ja na przyklad dosc dziwnie reaguje na srodki przeciwbolowe czy uspakajajace,np relenium, taka piatka to na mnie wcale nie dziala, a po narkozie domiesniowej nie spalam 48h, ale bylam jak na dobrym haju, ale ojciec tez zle reagowal na narkoze. A co do dziwact jedzeniowych, to ja nie trawie wszystkiego co ma konsystencje papki dla niemowlat, mam problem z przelknieciem tego, rosnie mi w buzi i mam odruch wymiotny, modne teraz koktajle warzywne odpadaja, nawet raz sprobowalam.
        Jak trafie na cos, co moglo by pomoc na migrene to Ci podesle linka.

        • Kat pisze:

          Papki bleeeeee…
          Kartofle wilgotne, sos zaprawiany mąką …na samą myśl mam w gardle piórko flaminga

Możliwość komentowania jest wyłączona.