168. Styczeń

Spałam 14! godzin. Najpierw zasnęłam po 17 i obudziłam się równo dwie godziny później. Potem o 22, przekartkowawszy książkę kucharską znalezioną w czeluściach szafy poczułam, że nie mam ochoty na żadną lekturę, zamknęłam oczy…Po drodze zgasiłam światło, wstawałam siku, ale słabo to pamiętam. Obudziłam się o 9:15. Sama. Nawet Tośka mnie nie obudziła, co zazwyczaj robi bo o 8 jest jej pora na spacer.
Czyli dziwnych zwyczajów sennych ciąg dalszy.
Możliwe, że długi sen był wynikiem niezwykłej w ostatnich czasach aktywności fizycznej.
Obdzierałam ze skóry mebel. Dobra, nie ze skóry, a ze starego lakieru. Kupiłam sobie sekretarzyk w second handzie, gdyż jest to jedyne znalezione rozwiązanie pozwalające połączyć stolik do pracy z komodą. Mówiąc stolik do pracy mam na myśli stolik do szycia i innych takich rękodzielniczych zabaw.
Któregoś razu, zainspirowana grupą krawcowych na fejsie, zastanowiłam się czemu tak mało używam mej kochanej Janome maszyny do szycia, przedmiotu marzeń przez wiele dekad? I dotarło do mnie, że niewygodnie mi z koniecznością rozkładania i składania całego majdanu za każdym razem jak chcę coś uszyć. Oraz znoszenia w międzyczasie  stołu w kuchni zawalonego szmatkami i nitkami.
Na tej samej fejsowej grupie podejrzałam, że jedna pani chwili się właśnie takim meblem jako stołem do szycia.
Poszłam do second handu i znalazłam:

(Zdjęcia robione telefonem, w second handzie, więc ani kadr ani jakość nie jest perfekcyjna)

Fakt iż wyjątkowo nie był to mebel ogromny tylko o właśnie takich gabarytach na jakie mam miejsce, oraz, że pod blatem miał wysuwane podpórki sprawił, że uznałam, iż jest to przeznaczenie. Jeden z tych cudów, kiedy na twoje „chciałabym” wszechświat mówi „a masz, co ci będę żałować”. Dodatkowym atutem była cena: 240koron. To już była czysta prowokacja, bo wcześniej oglądane meble tego typu  były co najmniej dwukrotnie droższe.
2 stycznia, z samego rana pognałam i kupiłam.
No i wczoraj, przy pomocy męża (tu następuje bicie się w piersi i kajanie, za każdą chwilę kiedy kolega eM wzbudza me zniecierpliwienie) obdarłam mebel ze starego lakieru. Stary lakier musiałam zedrzeć bo niestety, ale politurowanych mebli, oraz ciemnych mebli nie lubię. Postanowiłam się nie wyróżniać i pomalować mebelek na biało. Biel ewentualnie przełamać elementami w innym kolorze.
I kiedy tak sobie radośnie szlifowaliśmy to odkryliśmy na spodzie jednej szuflad naklejkę z ceną i rokiem produkcji. Rok 1936. cena 50kr.  WOW! Prócz tego na spodach szuflad są ręcznie, ołówkiem pisane cyfry. Wygląda ów mebelek na niemal całkowicie ręczną robotę. Całość jest z drewna, żadnych szwidli, że sklejka, no może poza tylną ścianką. Tylko drewno. W dodatku prawie nie ma w nim gwoździ, jedyne ta tylna płyta jest przybita. Oraz fronty są wykonane z czeczotu, który teraz podobno drogi strasznie jest.
Dziwne i fascynujące jest odnajdowanie śladów tego, kto to zrobił, po niemal stu latach. Ciekawe komu ten mebel miał służyć? Młodej dziewczynie do nauki? Pani domu? Nauczycielce? Kto wie…
Tak więc mam teraz zajęcie na najbliższe dni. A jeszcze nie skończyłam malować skrzyni…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Codziennik. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „168. Styczeń

  1. ewa pisze:

    O, fajny mebel się szykuje!

  2. batumi pisze:

    Łaaa, super ten sekretarzyk, zwłaszcza na biało! A co do czeczotki – mam cały segment, w dobrym stanie, może zrobię majątek 😉

    • Kat pisze:

      sam czeczot (czy czeczotka?) jest ładny, co okazało się po zdarciu politury z małych szufladek. Ale takie, surowe być nie może bo się pobrudzi. A polakierowane – ciemnieje i znowu jest brzydkie. To już wolę na biało.
      Ten segment to opchnij na allegro 😀

  3. nie_ty pisze:

    mi się też bardzo podoba. tylko uważaj nie wdychaj oparów, jak ściągasz farbę na ciepło.

  4. 4_dina pisze:

    Sekretarzayk super, tez by sie mi taki przydal, ale nie mam gdzie postawic …
    Chciala bym tak pospac, chociaz moze nie az tyle, mi wystarczylo by 6 godzin, przespanych tak naprawde mocno i obudzila bym sie sama, bez budzika … To juz bedzie poltora miesiaca jak nie przespalam pozadnie zadnej nocy … powoli zaczynam nie wyrabiac … powoli zaczynam coraz czesciej myslec nad tym, ze mogla bym sie zgodzic na bycie krolikiem doswiadczalnym tak jak kiedys, wtedy udalo sie nawet szybko znalezc ten odpowiedni srodek, szkoda tylko, ze tutaj lekarz mi go nie przepisze …. Chociaz swoim postem dalas mi nadzieje, bo juz od jakiegos czasu mysle zeby zaczac robic cos inaczej i moze wlasnie o to w tym chodzi, tylko nie moge wymyslic co by to mialo byc …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *