174. Samokrytyka i aktualności

Naprawdę postanowiłam zmienić swoje postrzeganie świata…albo przynajmniej moją reakcję na to. Jeśli świat, w szczególności Szwecja, jest takim okropnym miejscem czy naprawdę muszę tak starannie się przykładać do tego by tę tezę potwierdzić?
Jestem zmęczona moim nastawieniem do …wszystkiego.
Odkryłam, że jestem wredna, złośliwa, nieodpuszczająca, pełna jadu i poczucia wyższości.
Znacie ten mem „zanim zdiagnozujesz u siebie depresję sprawdź, bo może naprawdę otaczają cię kretyni”. Problem w tym, że ja nie muszę sprawdzać, ja z góry wiem i święcie w to wierzę, że większość ludzi dookoła mnie to kretyni. I na dodatek czuję się powołana do tego by to tym ludziom uświadamiać na każdym kroku.
Zabijcie mnie: nie mam pojęcia skąd mi się to wzięło, ale obejrzawszy się w mentalnym lustrze doszłam do wniosku, że wcale się sobie nie dziwię, że jestem samotna. Jak przyjaźnić się z kimś, kto na wszystko narzeka i wszystko krytykuje, a na dodatek wyśmiewa się ze swoich znajomych. W życiu nie chciałabym mieć takiej koleżanki. A ze sobą muszę żyć.
Postanowiłam…może nie tak zdecydowanie. Pomyślałam, że może powinnam popracować nad zmianą. Choćby delikatną, choćby rozpoczętą od zmiany spojrzenia na świat jako ogół.
I ledwie pomyślałam i proszę bardzo.
Byłam dziś u córki i zobaczyłam otwartą u niej książkę. Factfulness. Hm. Podobno książka w prosty, przystępny sposób przekonuje nas, że świat nie jest wcale aż tak okropny jak nam się wydaje. To znaczy jest okropny ale nie aż tak.
Kurczę…
Ciągle zapominam, że …
Mój głupi  mózg nie umie sobie chyba na stałe zapisać tej informacji, że dostaje się to, o co się poprosi. Tak właśnie jak ta książka.
Jak startowałam z firmą to myślałam sobie „22klientów, potrzebuję 22klientów, żeby zarabiać godziwie”.  No i mam 22klientów. Ale nadal nie zarabiam godziwie. Bo tego nie określiłam. Teraz muszę się skupić i ustalić sobie inny cel: zarabiać 22tysiące netto. Czyli jakieś 44 tys brutto. Zapomniałam dopisać „miesięcznie” . Zarabiać miesięcznie 22 tysiące koron netto. Czy MÓZG zakodował?!
U córki było miło. Grałyśmy z PannąS w domino i spadające małpy. Ta druga to połączenie bierek z jengą. Fajna.
Oraz obfotografowałam ich kocią trzódkę.
Z całej trójki najlepiej pozowała Maja. Chłopaki wiecznie miały jakieś „ale” i ich udane zdjęcia nie są tak liczne.
Proszę bardzo, oto „Trzódka mojej córki”:

Helmer

Holger

Maja

Helmer w oknie

Maja w oknie

Maja „Jestem już całkiem dorosłym, poważnym kotem”

PannaS i Holger

Poza tym pobolewa mnie ząb, górna trójka, w której kilka tygodni temu odkryłam dziurę ale jakoś nie mogłam się zebrać do dentysty. Bo najpierw brak kasy, potem bark czasu, potem „oj zaraz!”. Wizyta umówiona na środę rano. Niech ząb będzie uprzejmy i nie szaleje z bólem.
Poza tym zamówiłam sobie nowy fotel. Z Jyska. Jysk jakościowo nie ustępuje Ikea a cenowo jest lepszy, zwłaszcza jak mają jakieś wyprzedaże.
Fotel nabyć muszę gdyż w starym, odkupionym kilka lat temu zapada się siedzisko. Okazało się, że ktoś wyciął sprężyny (chyba, bo pod spodem jest dziura) a naciąg trzymający gąbkę się ponadrywał i trzyma na pojedynczych włóknach. Istnieje realna groźba, że zostanę bez fotela, a wtedy będę całymi dniami siedzieć w łóżku.
Fotel taki:
https://jysk.se/vardagsrum/fatoljer/fatolj-engesvang-ljusgra.
Poza tym pomalowałam sekretarzyk. I postanowiłam go wreszcie przetestować jako stolik do szycia. Kupiłam przeceniony cudnej urody materiał. Materiał jest w kwitnące drzewka na szarym tle. Absolutnie wiosenny, radosny  i taki…Mąż jak spojrzał to orzekł, że brakuje tam tylko jednego elementu: Krecika! Bo taki ma właśnie Krecikowy klimat. Więc wymyśliłam, że doszyję tam w jednym miejscu Krecika.
Materiał jest cudny, ale ludzieeee…Jego pierwotna cena była taka, że nasuwała podejrzenie że albo jest to skradziony gigantycznych rozmiarów arras albo jest  utkane jest ze złotogłowiu. Po 70% obniżki cena za metr to prawie 120koron. Większość materiałów ma cenę regularną 140-150kr/m.
Ponieważ tu okna rozpychają się od ściany do ściany to nie specjalnie sprawdzają się typowe zasłony. Bardziej takie wąskie, proste panele pionowe lub wąskie, takie nad oknem, lambrekin się to chyba nazywa. No i ja taki lambrekin, tylko prosty chcę uszyć. Oraz jeden taki pionowy panel.
Wyobrażacie sobie ile kosztowałby zasłony, takie w polskim stylu? No.
W ten sposób znajduję kolejny pozytyw we „szwedzkiej myśli technicznej”.
I tym przyjemnym akcentem…

A co u was? Wiosna daleko?

 

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Codziennik. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „174. Samokrytyka i aktualności

  1. batumi pisze:

    Fotel piękny, ale 2000 koron??? Matkojedyno. Ale koty prze-cud-ne.

    • Kat pisze:

      Batumi: 2000kr to jakieś 800PLN. Za wygodny fotel, który ma posłużyć co najmniej 10lat to dużo?
      Nie znam cen w Pl. W Szwecji wygodne i ładne fotele w sklepach innych niż IKEA czy Jysk zaczynają się od co najmneij 2,5 -3tysiące kr.

  2. Aleksandra pisze:

    Wiosna blisko (Wielkopolska), już ją czuć i słychać :-)). Z kotecków do gustu przypadła mi Majeczka, te oczka takie dobrotliwe i ciepłe spojrzenie :-)). Jezeli chodzi o resztę to mam tak samo, tylko póki co nie mam zamiaru się zmieniać. :-)) Pozdrawiam serdecznie. Uwielbiam Cię czytać, wpadam tu codziennie

    • Kat pisze:

      Maja jest jest mieszańcem zwykłego dachowca i brytyjczyka. Stąd jej nietypowe umaszczenie.Szaro-błękitne, z lekkimi paskami. I oczka ma przepiękne. Ale Chłopaki też są niczego sobie – to rasowe, kastrowane Maine Coony. Tylko złapać ich obiektywem nie mogłam. Cudne są oba.
      Tak, wy po lewej stronie Wisły zawsze macie tę wiosnę szybciej.
      Miło, że wpadasz. Lubię jak to, co piszę wzbudza jakiś oddźwięk.

  3. krystyna pisze:

    Fotel śliczny, mnie też taki by się przydał. Tylko czy w warszawskim Jysku też będzie? Zobaczę.
    Też bywam złośliwa i krytykująca, ale na ogół jednak staram się być miła, więc większość moich koleżanek nie zna tej mojej ciemnej strony. Staraj się i Ty bo jednak świat jest bardziej przyjazny gdy jest się otoczonym gromadką bliskich, wspierających koleżanek, przyjaciółek… Koty cudne, uwielbiam zwłaszcza te szare pręgowane. Pozdrawiam.

    • Kat pisze:

      Ten fotel jest najwygodniejszy ze wszystkich jakie w tej chwili proponuj Jysk. Tak ładnie wyprofilowany, że podpiera mi plecy w każdym punkcie, no i dość szeroki, bo…niestety…w nocy mój fotel przejmuje Tosia.

      Wiem, wiem, że świat nie jest aż tak okropny, zwłaszcza jak ma się dobrych ludzi wokół siebie.

  4. odwodnik pisze:

    Maja cudna, przypomina mi moją Helenę. Co do samokrytyki to ja mam chyba odwrotnie. Każde gówno biorę za złoto i potem się dziwię.

    • Kat pisze:

      Heleny na żywo nie widziałam to nie wiem.
      …bo ty optymistka jesteś po prostu. Czego ci zazdroszczę

      • odwodnik pisze:

        Optymistka owszem. Czasem mówią, że Hurra- optymistka. Skaczę do basenu, bo wierzę, że tam jest woda. A nie zawsze jest.

      • odwodnik pisze:

        Optymistka, hurra-optymistka, zawsze skaczę do basenu zakładając, że jest tam woda. A przyjaciele mi mówią, że pesymista to też optymista tylko dobrze poinformowany:)

        • Kat pisze:

          (u mnie jest moderacja komentarzy bo mi się spamy pchały bez tego)
          Wiesz, mnie się podoba tuwimowska definicja pesymisty i optymisty
          „Pesymista mówi, że wszystkie kobiety to nierządnice.
          Optymista nie jest tego zdania. Ale ma nadzieję”
          Ciekawa jestem czy gdyby mi się osobowość nagle zmieniła na optymistę to czy poczułabym różnicę.

  5. odwodnik pisze:

    Nie pokazuje się

Możliwość komentowania jest wyłączona.