177. Z głową nie wygrasz.

Jak wiadomo moja głowa słynie z tego, że boli. Mam problem? Boli. Jestem chora-boli. Jestem głodna – boli. Jestem zmęczona-boli. Za długo pośpię- boli. Czymś się mocno ucieszę – boli. I tak co najmniej 5 dni w tygodniu.
Ostatnio głowa zgłupiała i zaczęła boleć na różne potrawy. W tym, co najbardziej bolesne: na czekoladę i wino. Wino pal sześć, ostatecznie są inne dobre trunki, ale czekolada? Nie jestem wielbicielką czekolady samej w sobie, ale jako dodatek do różnych dobrych rzeczy jednak jest przydatna. Oraz jako pojemnik na różne pralinowe nadzienia.
No ale skoro boli…
Wyrzekałam się jej od kilku miesięcy.
A głowa i tak bolała. No więc wczoraj w Lidlu zobaczyłam moją ulubioną, kwadratową czekoladę z nadzieniem marcepanowym.
I szybko sobie wytłumaczyłam: i tak ta głowa boli i boli, wielkie mi co, to przynajmniej się dobrego najem.
Pożarłam połowę od razu.
W nocy, a właściwie nad ranem o 4,  obudził mnie ból…jak zwykle. Łyknęłam różową kapsułkę. I poszłam dalej spać.
Jakie było moje zdziwienie gdy o 5:30 obudziłam się zlana potem z jeszcze bardziej bolącą głową. No jak to? Przecież wzięłam tabletkę! O 6:45 było tak samo.
Wzięłam dwie żółte. Po 40 minutach, kawie i spacerze z psem przeszło.
Wyszło na to, że na moją przemowę „ojej, wielkie mi co, wezmę znowu tabletkę” moja głowa postanowiła mi odpowiedzieć „a założysz się..?”. I udowodniła mi, że jej lekceważyć nie można, bo wtedy boli podwójnie.
A tymczasem siedzę i popatruję na czerwony papierek z logo RitterSPORT. MARCIPAN.
Pusty. Bo właśnie pożarłam druga połowę.
No? I co teraz mądralo?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Codziennik. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „177. Z głową nie wygrasz.

  1. Aleksandra pisze:

    To może najpierw tabletka (zapobiegawczo) , a później czekolada? :-)) Pozdrawiam serdecznie z życzeniami, żeby diablica przestała boleć.

  2. iksinska pisze:

    mnie boli bardzo rzadko, ale w tym tygodniu było kilka takich wietrznych dni, że myślałam,że będę musiała zjeść tabletkę.
    a tabletkę to ja biorę tuż przed śmiercią ;D

    Kat, czy twojego bloga mogę zalinkować na moim blogasku?

    • Kat pisze:

      ja siebie czasem podejrzewam o lekomanię i hipochondrię 😀 podejrzenia pryskają jak mnie zaczyna głowa boleć

  3. iksinska pisze:

    Jeśli nie, to nie szkodzi.
    dodałam cię wreszcie do czytnika
    bo ciągle mi sie gubisz
    teraz juz bedę cię mieć na oku

  4. nie_ty pisze:

    Czerwone wino mi też dziwne rzeczy robi z głową, a mnie bardzo rzadko boli głowa. Bardzo. Najbardziej to mnie boli po jeździe autobusem, ale wtedy to mnie całe ciało boli. A rower – zbawienie:)

    • Kat pisze:

      u mnie chyba wiele zależy od …nie wiem czego. Może pogody, może poziomu hormonów a może od ilości alergenów…Czasem jedne rezczy wywołują ból głowy innym razem nie. Jedyna regułą jaką przez te pięćdziesiąt z górką lat to, to, że reguł nie ma

  5. Emigrata pisze:

    O matko, jak ja się cieszę, że ten rodzaj bólu został mi w życiu oszczędzony. Nawet trudno mi jest sobie wyobrazić jak mocno może boleć głowa. Bardzo współczuję.

    • Kat pisze:

      domyślam się, że cieszysz się tak mocno jak ja ci zazdroszczę 😀
      Patrząc na ludzi, którzy cierpią na permanentny ból głowy zaczynam myśleć, że źródło tego bólu tkwi gdzieś w przeszłości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *