58.

Wczoraj wzięłam Tosię do weterynarza.
Nic jej nie jest, tyle, że strasznie gubi kłaki. Ale jak! Futro wyłazi garściami, a podłoga wygląda jakby nie wiedziała co to odkurzacz choć odkurzyłam przed godziną. Kłaki na wszystkim i wszędzie.
Doktor Katarina: starsza, bardzo dokładna, nieco szorstka zbadała psa …No właśnie.
Pies na jej widok schował tyłek pod moje kolana i udawał, że jego tam nie ma. Dał się wsadzić na stoliczek do badań i spokojnie bez strachu poczekał, aż stoliczek podjedzie do góry by z niego zeskoczyć. Przemocą wsadzona ponownie i unieruchomiona moim ramieniem już nie dała rady powtórzyć wyczynu (pomijam niedogodności przy badaniu, ale od tego zeskakiwania z poziomu stołu kuchennego mogła se stawy, wariatka, uszkodzić).
Już oglądanie futra i skóry Tośce się nie spodobało. Wyciąganie martwego futra, a właściwie podszerstka już ją denerwowało. Ale Katarina poszła nico dalej i lekko szarpnęła sierść, żeby zobaczyć czy tez tak wyjdzie. Tośka kłapnęła paszczą…Potem Katarina chciała zajrzeć do uszu…Skończyło się na kagańcu, bo teraz już Tośka nie na żarty kłapała. A ucha i tak nie dała sobie zobaczyć. Znaczy: dała, ale gołym okiem, to na wziernik reagowała tak nerwowo.
Diagnoza brzmiała: nic jej nie jest, kłaczy bo taki sezon. Czesać. Czesać i Jeszcze raz czesać. A potem znowu czesać. 550kr, dziękuję.
Noż kurde…Ta Katarina nic jej nie robiła, nie zadawała bólu, a ten pies durniał. Ale dobra – naruszanie jej przestrzeni osobistej przez obcą, pewnie śmierdzącą strachem innych zwierząt, osobę to może wzbudzać frustrację.
Sama źle się czułam gdy leżałam na kozetce a dr Sameer się nade mną pochylał…
No ale jednak pies powinien opanowywać emocje choć trochę. Jak każę usiąść na wagę to ma usiąść. Jak każę siedzieć spokojnie – to ma siedzieć. Jak nie wolno się rzucać obcym ludziom na szyję to nie wolno.
Jak mam ją tego nauczyć? Gdzie znaleźć trenera?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Codziennik. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „58.

  1. Emigrata pisze:

    Mój schroniskowy pies ma tak samo.
    Tylko pierwsza wizyta u weterynarza wypadła spokojnie, od kolejnej pies zrozumiał o co chodzi i teraz już od wyjści do gabinetu upominamy się o kaganiec. A i tak są problemy, bo warczy i pokąsałby najchętniej wszystkich. Oraz kamienieje, przestaje oddychać i zbadanie brzucha jest praktycznie niemożliwe.
    Nam też wctym roku udało się zapłacić za friko. Bo pies był otępiały, nie jadł i nie pił. Weterynarz nic nie stwierdził, zainkasował 40 euro i dopiero po powrocie do domu okazało się, że w okolicach pojawiła się suka w rui. Nie wpadliśmy na to, że kastrat może mieć takie odchyły!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *