59. Sobota

Zachciało mi się czerwonego wina.
Poszłam do System Bolaget i długo krążyłam pomiędzy półkami.
System Bolaget to jedyna w Szwecji firma zajmująca się sprzedażą alkoholu. Sprzedaż odbywa się tylko specjalnych sklepach. A sklepy te są czynne od poniedziałku do soboty, w godzinach dziennych. Czyli jeśli ktoś w sobotę do godziny 14 lub 15 (zależy od miasta) nie zaopatrzył się w alkohol to musi się obejść smakiem aż do poniedziałku. No chyba, że się zna kogoś kto handluje alkoholem pokątnie czyli tzw metę lub „babcię”, jak to bywało w Polsce za dawnych lat. Jak się nie zna – trudno.
W sklepach spożywczych można kupić piwo o bardzo niskiej zawartości alkoholu (nie wiem w praktyce czy to oznacza 0,5% czy 4,5% ale chyba bardziej 0,5%).
Zatem poszłam do System Bolaget zakupiłam karton czerwonego wina, ale wybór zajął mi dłuższą chwilę, bo w Szwecji nie ma podziału na wina wytrawne, półwytrawne, półsłodkie, słodkie…Można sobie na etykiecie poczytać różne rzezy i pewnie jak ktoś się nieco częściej raczy takimi napojami to mu owe informacje coś mówią.
Mnie nic nie mówiły…
Kupiłam kierując się zawartością cukru na gram bo koniecznie nie chciałam kwaśnego wina.
Dobre jest, dość łagodne, z pięknym kolorem.
Niestety: wypiłam w ciągu całego popołudnia dwa kieliszki, takie całkiem małe.
A dziś boli mnie głowa.
Może nie od tego, może z tysiąca innych przyczyn, ale raczej jednak od wina.
O piątej zapodałam sobie wielką kobyłę paracetamolu jaką wypisał mi doktor Sameer.
O jedenastej poprawiłam zwykłym alvedonem czy innym apapem.
I boli.
Kawy bym się napiła. Albo spać poszła. Albo do lasu na grzyby, bo pada ale nie wieje i jest ciepło. Ale najchętniej to spać.
I o.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Codziennik. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „59. Sobota

  1. 4_dina pisze:

    Weszlam tu dzisiaj, nadrobilam zaleglosci 🙂 Czerwonego wina nie pijam, nie idzie na migrene. Kiedys tego nie wiedzialam i moze dlatego cierpialam, bo czerwone wino lubie, a najbardziej to polslodkie i wytrawne, na szczescie nie czesto mialam okazje go pijac. Kiedy ostatnio dostalam butelke pysznego wina w prezencie,to za jego wypicie zaplacilam trzydniowa mega migrena, potem przeczytalam madra ksiazke i powiedzialam sobie: „nigdy wiecej wina” i tego sie trzymam. W Angli z oznaczeniami na butelkach wina jest tak samo, nic czlowiek z tego nie wie.

    • Kat pisze:

      ja nie mam migren po czerwonym winie. Zwyczajnie – głowa mnie boli. Poważnie. Ale, że ostatnio boli prawie cały czas, to co za różnica z jakiego powodu

  2. emigrata pisze:

    W Neapolu odbijesz sobie posuche na rynku winiarskim!
    Uprzedzam, ze wina z poludnia Wloch sa ciezsze, o wyzszej gradacji, te z polnocy, och, tutaj znajdziesz wszystko, na co masz ochote.

    • Kat pisze:

      W Szwecji posuchy nie ma, jak ktoś pilnuje godzin pracy System Bolaget 😀 win jest do wyboru do koloru, a sprzedawcy jeszcze potrafią doradzić, no ale to wtedy człowiek musi wiedzieć czego chce…Na zachcianki typu: „wina bym się napiła, takiego jak mi sąsiad ostatnio przyniósł, nie wiem jak się nazywa, nie wiem jak wyglądała etykieta, ale wiem, że było włoskie i było pyszne” raczej nie znajdą rady 😀

  3. Emigrata pisze:

    Esperymentuj ze smakamii zatem w Italii, to niedroga przyjemność, pewnie taniej niż u Ciebie.
    A jak posmakuje, to trzeba robić zdjęcie etykietki.

Możliwość komentowania jest wyłączona.