60. Kolejna zachcianka-zabawka

Wczoraj w second-handzie zobaczyłam małe, stołowe krosna. Stały sobie na podłodze, w kąciku, niepozorne i niezauważalne. Przykucnęłam przy nich usiłując odgadnąć jak to działa. Przesuwałam to, co dawało się przesunąć obserwując co się „zadzieje” w nadziei, że mnie olśni.
– Piękne są – usłyszałam głos nad głową.
Stała nade mną kobieta, której twarz wyglądała na mniej pięćdziesiąt lat. Chyba miałam niepewny wyraz twarzy, bo nachyliła się nade mną i dotknąwszy krosien powtórzyła
– Piękne. I całe. Całkowicie sprawne.
– Acha. Rzeczywiście wyglądają dobrze –  zgodziłam się.
Przykucnęła koło mnie.
– Ale musisz je obrócić, o tak, tą stroną do siebie.
Teraz widok mi się poprawił, bo zobaczyłam to, co widziałam w miejskiej tkalni tylko w pomniejszonym rozmiarze. Ale nadal nie rozumiałam jak to działa.
Kobieta tłumaczyła:
– Tu zakładasz, tu nawijasz, tak dociskasz. I masz wtedy taki wzór- obejrzała się za siebie, poszperała wzrokiem na półeczce z różnymi tkaninami. – O, coś takiego, widzisz? Mamo, to taki wychodzi? – podniosła do góry rękę starszą niż jej twarz. Mama, której nie widziałam, mruknęła coś potakująco.
– Nic nie wiem na ten temat – przyznałam – A chciałabym.
– Zapisz się na kurs – poradziła mi – Szybko się nauczysz, bo to proste.
Podniosła się.
– Ale jak lubisz takie rzeczy to możesz też szydełkować to też ładne i szybciej się widzi efekt.
Pokręciłam głową.
– Lubię szyć. I tkać też chyba bym lubiła – powiedziałam.
– To jest ciekawe – przyznała mi rację – Jak ktoś ma czas
Westchnęłam.
– No właśnie…Chyba dopiero na emeryturze będę miała czas.
Uśmiechnęła się do mnie i pokiwała głową.
– Oj tak…
– Dziękuję ci za pomoc. To było miłe – powiedziałam. Odwróciła się przez ramię i uśmiechnęła pożegnalnie
– Miłego dnia!
– Tobie też miłego dnia.
Odeszłam od krosien. Ale czułam jakby już oplątały mnie swoją osnową, bo ciężko się od nich odchodziło. Odwracałam się i zatrzymywałam jeszcze kilkukrotnie.
Rozsądek mówił: nie umiesz, nie wiesz jak, na kurs nie pójdziesz, bo nie masz ani za co ani kiedy, kupisz następny grat, który będzie stał i zbierał kurz
Serce płakało.
Rozsądek wygrał. I poszłam.
Jeśli w środę nadal tam będą to je wezmę!
Adam Słodowy pokazał mi „jak to się robi”!
Wszak lepsze krosna niż kolejne puzzle.

O, podobne do tych na obrazku poniżej.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Codziennik. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.