61. Wtorek

Jeden dzień mi przeskoczył nawet nie wiem kiedy…
Pewnie dlatego, że pracowałam dużo i pilnie i tak z rozpędu zrobiłam nawet trochę na zapas. I dobrze, bo do wyjazdu już tylko …23 dni! Oj! A tu ani parking ani samochód nie zabukowany. Czas, czas, najwyższy czas…

Jesień nas rozpieszcza grzybami. Oraz dziwaczną pogodą. Bo albo leje, leje i leje. A potem nagle rozwierają się chmury i z nieba spada kaskada słońca, która rozbija się na tysiące małych słońc w kałużach lub sypie iskrami w kroplach wiszących na wszystkim. Coraz bardziej żółte drzewa, wyzłocone dodatkowo słońcem przefiltrowanym przez chmury, na tle pochmurnego, granatowo-szarego nieba sprawiają, że zatrzymuję się jak wryta się gapię.
Albo jest ciepło, słońce na błękitnym niebie, wiatru ani troszkę, flagi leżą na masztach. I naraz: ŁUP! Grzmot jeden, po chwili kolejny. I ulewa. Taki rzęsisty, pionowy deszcz, delikatny, który nie odbija się od powierzchni a przesiąka przez nią łagodnie. I człowiek w jednej chwili mokry.
Piękna ta jesień. Pasie oczy kolorami. Brzuchy rydzami i innymi prawdziwkami.

Ja ich nie jem wprawdzie, ale zbierać to lubię, oj lubię. A tu taki urodzaj, że aż serce boli, tyle tego i jak to zostawić?
Dwa króciutkie wypady do lasu i mamy cały słój suszonych prawdziwków, koźlaków i podgrzybków oraz kilka porcji rydzów w zamrażarce.
Będzie trzeba narobić pierogów. Helen i Peter, sąsiedzi z góry zaślinili się gdy im powiedziałam o pierogach. Znają, znają. Helen dawno temu miała chłopaka-Polako-Szweda. A Petera ojciec był Niemcem (a to stary faszysta! hehe). Cóż było robić: obiecałam, że zaproszę. Oraz na kiszenie kapusty, bo Helen nie wie jak a chciałaby, bo jej się marzy.
A po krosna nie zadzwoniłam, bo mi brak odwagi.
A jak powiedzą, że nie, że mam przyjść w godzinach otwarcia …itd?
A ja w godzinach otwarcia pracuję! Jeszcze ten i następny tydzień tak pracuję!
…ale mogłabym się jutro spóźnić te 15 minut. Zapłacić, poprosić by przechowali do zamknięcia…
A tymczasem pora w drogę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Codziennik. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *