88. Skutki dodatkowej porcji Tiramisu

Przyszły do mnie wszystkie trzy tej nocy.
Elka B, która wyjechała do Niemiec i do końca trzymała to w sekrecie przed nią, swoją swoją najlepszą przyjaciółką, bo nie wiedziała jak jej to powiedzieć.
Mała Hanka P, która na zdjęciu podtrzymuje jej gips i ma minę pełną cierpienia.
Gośka Z, która kochała ją tak jak tylko kochająca kobieta potrafi.
Na koniec przyszła Ona. W białej sukience, której nigdy nie miała. Sukience, teraz pamiętam, którą kiedyś pożyczyła jej Elka gdy przyjechała na wakacje. Sukienka stylizowana na wzór retro, ozdobionej tu i ówdzie dyskretną czerwoną kokardką.
Szły roztańczoną ulicą, pełną radosnych ludzi, po bruku płynął ciepły deszcz, one przedzierały się przez ten tłum. Były piękne, radosne, przekonane o własnej sile. Ona usiłowała je dogonić.
A potem przegoniła i poszła w ten tłum sama, najpiękniejsza z nich z nich wszystkich i wszyscy za nią patrzyli.
Z głębi głowy napłynął tekst:
Było nas trzech, w każdym z nas inna krew…
Poróżniła nas,  za jej Poli Raksy twarz…

Stałam obok nich, patrzyłam i mówiłam w kółko: Ja to muszę napisać, muszę to napisać, jesteście wszystkie bohaterkami…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Codziennik. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „88. Skutki dodatkowej porcji Tiramisu

  1. batumi pisze:

    Napisz!

    • Kat pisze:

      życia nie wystarczy. Teraz walczę z Adą. Potem będzie Gosia i Anna z I cóż, że ze Szwecji. A jeszcze w głowie kolebie się inny pomysł…Nie wiem kiedy…

  2. Nie_ty pisze:

    Cudne!

Możliwość komentowania jest wyłączona.