90. A słowo ciałem się stało…

Dziś było kolejne spotkanie z szefową.
Szłam najeżona. Okazało się, że …mamy wdrożyć się w nową aplikację do rejestrowania czasu. A przy okazji…Biuro, gdzie teraz sprzątamy kończy współpracę z naszą firmą. Apteka, gdzie Monika  ma swoje 45minut -też.
Tym samym sławetna (albo osławiona -kto widzi różnicę?) firma XXX+ na wiosnę znika z mapy pracodawców w naszym mieście.
BabaSaba liczy chyba, że znowu ją zostawią, jak przy poprzednim kontrakcie i podlizuje się wszystkim dookoła. Pies z nią tańcował.
Monika zmartwiona, bo ona nie ma nic poza tym sprzątaniem a na dodatek rodzina jej się powiększa.
A ja…
Ja…
Ja się cieszę! Rzucę to z czystym sumieniem! I nie będę szukać nic innego. Będę szukać nowych klientów dla siebie. I o.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Codziennik. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „90. A słowo ciałem się stało…

Możliwość komentowania jest wyłączona.