98. Być kobietą

Już myślałam, że mam to  z głowy.
Wróciło cholerstwo. Z bólem takim, co wszystkim prochom się opierał, 38 godzin sprowadzonych do wyjącego z bólu strzępu człowieka. 38 godzin bólów porodowych co trzy minuty.
Nienawidzę tego, że mam ciało i fizjologię kobiety.
W głębi mojego mózgu nie mam płci i być może dlatego.
Nie wiem, może w poprzednim życiu byłam facetem pokroju Trumpa czy któregoś z tych rodzimych, polskich? I teraz się na mnie mści karma?
Czy to się naprawdę kiedyś wreszcie  skończy, tak na amen?
Czy przy okazji odejdzie mi obawa o raka piersi, szyjki macicy, jajnika, torbieli, cysty, endometriozy, stanów zapalnych wszelkiej maści i czort wie o co jeszcze?
Taaaa…w trumnie pewnie.
Szlag! Szlag!
Dlaczego wszechświat mnie aż tak nienawidzi?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Codziennik. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.